Światło w zwykłości
Niektóre dni nie błyszczą, a jednak niosą światło.
Zwykły dzień potrafi wydawać się nieważny: nic wielkiego się nie wydarza, nikt nie ogłasza przełomu, wszystko toczy się po cichu.
A potem nagle okazuje się, że właśnie w tej zwykłości było najwięcej życia tego dnia.
Człowiek często szuka znaczenia w tym, co intensywne, w mocnych emocjach, dużych zmianach, widocznych efektach myląc końcowy efekt z tym, co do niego doprowadziło.
Zwykłość wydaje się wtedy tylko tłem, jakby polem przez które trzeba przejść, a jednak to właśnie to tło najczęściej podtrzymuje życie.
Bez niego wielkie momenty nie miałyby gdzie się wydarzyć.
Poranna herbata, otwarte okno, znajomy dźwięk ulicy, szelest liści czy zwyczajne “dzień dobry” - rzeczy, które są zwykłe, nie hałaśliwe, nie “proszące” o uwagę.
Mają one w sobie cichą trwałość, która potrzebuje udowadniania niczego i często to właśnie one przypominają, że życie nie składa się wyłącznie z celów, planów i marzeń, lecz też z chwil, które po prostu są.
Światło w zwykłości nie oślepia, a jest bardziej jak mała lampa zostawiona w oknie.
Nie zmienia całego krajobrazu, a raczej rysuje w nim dróżki i ścieżki, pozwalając wrócić z zagubienia w świecie i kiedy człowiek zaczyna je dostrzegać, zwykły dzień przestaje być pusty, a staje się miejscem, w którym obecność może odpocząć, przejść w zapomniane dotąd obszary i eksplorować życie bardziej świadomie.
Czego nie zauważasz, bo jest ukryte za zwyczajnością?